Pokazywanie postów oznaczonych etykietą troska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą troska. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 kwietnia 2013

poker

Przychodzi taki dzień, kiedy miłość mówi - sprawdzam. Czy aby na pewno kochasz? Chrystus pytał Piotra trzy razy. Gdyby w relacji z człowiekiem-nie-Bogiem można było dostać tyle samo szans... A tu - teraz albo nigdy, wszystko albo nic. Oby się udało stanąć na wysokości zadania!

środa, 16 lutego 2011

zależenie

Zachwyt Liturgią Godzin trwa mimo zawirowań życiowych na różnych polach.

Z dzisiejszych nieszporów:
Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.
1P 5,7


Uwielbiam to zdanie z dawien dawna. Przypomina, że cokolwiek się stanie, On zawsze czeka. Coś jakby w związku z drugim wnioskiem z rekolekcji ciszy.

Myślę też, że o ile miłość między dwojgiem ludzi jest oparta na Panu Bogu i na Jego Miłości, o tyle swoje troski mogę powierzyć tej drugiej osobie, bo jej zależy na mnie. Ale do tego potrzeba bardzo mocnego zasadzenia swojego życia i miłości w Panu. Całe życie trzeba nad tym pracować.

A Pan Bóg - tak już, od ręki przyjmie wszystkie troski, które na Niego przerzucę.

Swoją drogą, pojawia mi się tu bardzo plastyczne wyobrażenie wielkiego wora trosk, który wrzucam na grzbiet pokornie stojącego osła. Mam nadzieję, że Pan Bóg się za to nie obrazi, ale słowo przerzućcie na pobudza moją fantazję.

czwartek, 30 grudnia 2010

miła nowina?

Dobra. Pan Jezus się narodził. Co dalej?

To wcale nie jest łatwe, stanąć w życiu w sytuacji młodego i zupełnie niedoświadczonego rodzica. Wszyscy wokół doradzają. A Ty masz w rękach coś, co nazwałbyś kukiełką, gdyby nie to, że samo się rusza i woła o jedzenie. Coś tak kruchego, że jeden nieuważny ruch może wszystko zniszczyć.

Tak się mogła czuć Maryja, tak pewnie odbierał to Józef. Młodzi rodzice - święci czy nie, ale ludzcy - postawieni pod ścianą (stajenki). I jeszcze taka odpowiedzialność: że mają w rękach Zbawiciela świata, któremu nie mogą dać nawet porządnej kołdry dla ochrony przez chłodem nocy.

Z jednej strony radosna pewność, że to już i to na pewno TO, więc Bóg sam się tym zajmie, Bóg nie da nam zginąć. Z drugiej strony bolesna niepewność czysto ludzka, czysto światowa: co, jak, gdzie, za co? I jeszcze prześladowanie, konieczność ucieczki, bezdomność, bezradność.

I cały czas ta mała kukiełka, którą może zniszczyć nieuważne podłożenie ręki pod główkę. Dziecię, którym się trzeba zająć niezależnie od własnych widzi-mi-siów, samopoczucia, nastroju i czasu. Wśród takich trosk łatwo zapomnieć o najważniejszym. Odsunąć Boga na bok. Skoro się nami na pewno zajmie, to teraz zajmijmy się sami sobą.

Módlmy się. Mamy w rękach nowonarodzonego Syna Bożego. Mamy w rękach nowy rok, który się zbliża. Mamy w rękach coraz to nowych ludzi, nowe relacje, nowe zadania i wyzwania. Tych rąk, skoro w nich coś trzymamy, nie da się pobożnie złożyć. Więc módlmy się tak, jak stoimy. Może niezgrabnie, może niepewnie, może czasem tak na szybko. Módlmy się. Bo bez tego...

sobota, 11 grudnia 2010

Jarmark

Uwaga! Teraz będzie reklama! Reklama najbardziej wciągającej i pozytywnej inicjatywy, jaka się może zdarzyć w grudniu.

12 grudnia 2010 w refektarzu klasztoru oo. dominikanów we Wrocławiu (wejście od ul. Janickiego) odbędzie się już XXI Jarmark Dominikański. Zaczyna się o 9:00 i czeka na Was do 22:30. Co na nim? Mnóstwo atrakcji: kawiarenka - ciasta, ciasteczka, kawa, herbata wszystko!; second hand (czyli rzeczy bardziej i mniej używane, wśród których można złowić perełki; antykwariat z książkami i innymi fantami; loteria fantowa z ciekawymi nagrodami; stoisko z miodami z prawdziwej pasieki - te miody naprawdę mają coś wspólnego z pszczołami!; i masa innych atrakcji, w stylu stanowisk z biżuterią i innymi. Jarmark dostępny dla każdego przez cały dzień. A po co? Ano żeby zebrać pieniądze dla dzieciaków ze świetlicy środowiskowej przy ulicy Nowej - Fundacja Nowa Dominikańska dzięki temu zapewni im wyjazd zimowy i wyremontuje pomieszczenia świetlicy. Gra warta świeczki!

Jarmarkowi można pomóc na wiele różnych sposobów. Większość z nich już się wyczerpała w sensie terminowym, ale pozostają jeszcze takie możliwości: przyjść i kupując coś dla siebie, wspomóc dzieciaki z Nowej; przynieść ciasto i inne słodkie przysmaki albo napoje do kawiarenki - przyjmujemy cały dzień; a także, i może przede wszystkim pomodlić się - bo bez Bożej pomocy niewiele z tego wszystkiego wyjdzie.

W imieniu swoim i organizatorów/koordynatorów/pozostałych odpowiedzialnych/dzieciaków ze świetlicy zapraszam Was wszystkich serdecznie do włączenia się w tę akcję :) Zabrzmi banalnie, ale każda złotówka się liczy - każdy pierniczek zjedzony w kawiarence, każda para kolczyków albo nowa bluzka to pomoc tym, które mają gorszy start, a którym ten start staramy się jakoś ułatwić :) Przychodźcie tłumnie, przekazujcie dalej, zapraszajcie znajomych. Im nas więcej, tym lepiej :)




Inny to Jarmark niż ten rozsławiany Jarmark Bożonarodzeniowy na wrocławskim Rynku. Tam się je, pije, kupuje głupoty i napędza machinę komercji, słuchając piosenek o kobietach, które łamią serca w święta Bożego Narodzenia. U nas - robi się coś ciut bardziej konstruktywnego. No i jeszcze jeden plus - u nas nikt nie będzie śpiewał o zawiedzionej miłości ;)

środa, 10 listopada 2010

powroty

Jeśli się często obcuje z Liturgią Godzin, to po pewnym czasie jej elementy wracają do człowieka w takich momentach, w których się tego w ogóle nie spodziewa. Pisałam kiedyś - na wakacjach jeszcze - o krążeniu mi po głowie fragmentu z Psalmu 108 (Do mnie należy Gilead i ziemia Manassesa...). Wczoraj natomiast (właściwie na przełomie wczoraj i dzisiaj) przyszedł do mnie fragment z Psalmu 121: Pan ciebie strzeże, jest cieniem nad tobą. Trudny to był wieczór i noc pod wieloma względami. I właśnie wtedy - Pan ciebie strzeże, jest cieniem nad tobą. Wieczór doświadczania smutku, bólu, bezradności, trudności, trochę żalu i pretensji do samego Pana Boga. Jak na złość - właśnie wtedy Pan ciebie strzeże, jest cieniem nad tobą.

A potem przyszło jeszcze coś innego.
Strzeżonego Pan Bóg strzeże.
Dobrze się strzec nawzajem. Westchnieniem. Psalmem. Litanią. Czymkolwiek.

wtorek, 2 listopada 2010

perspektywa

Spacer po cmentarzu to jedna z najmilszych rzeczy, jakie się mogą w te dni zdarzyć. Chwila zadumy, że niektórych już nie ma, i nadziei, że tam, gdzie są, jest im lepiej, niż było tu na ziemi. Może też i zatroskania, czy aby na pewno są tam, gdzie byśmy chcieli, żeby byli. Na cmentarzu stajemy wobec pewności, że prędzej czy później nas też czeka taki los. Pewność, której wielu usilnie w swoim życiu poszukuje.

Taka pewność nie powinna jednak nieść ze sobą smutku, rezygnacji, goryczy. Ta pewność wypływa przecież z miłości Boga do nas. Tylko dlatego, że nas kocha, pozwala nam się do Siebie zbliżyć. Pozwala nam żyć, samodzielnie to życie kształtować, a potem za nie odpowiadać na sądzie. Tylko przez miłość i tylko w miłości jest możliwe coś takiego. Osądzić sprawiedliwie to dzieło miłości. Stanąć przed takim sprawiedliwym sądem jest możliwe tylko dzięki uprzedzającej miłości Boga.

czwartek, 9 września 2010

skafander

Pomysłów na nowy wpis miałam dużo, bo i wiele się w ciągu ostatnich dni działo i myślało. Postanowiłam jednak napisać o tym, co zdarzyło się dzisiaj.

Szłam do mojego instytutu, położonego w zasadzie na końcu świata. Droga na pewnym etapie wiedzie przez mały zagajnik?, skwerek?, jak by tego nie nazwać, poletko z drzewami sadzonymi jeszcze za Niemca. Jedna ścieżka jest asfaltowa, dwie pozostałe - wydeptane na dziko. Przeszłam ścieżką asfaltową, potem na drugą stronę ulicy - i za mną rozległ się trzask. Drzewo, które stało tam tyle, tyle lat, nagle runęło. Potem się okazało, że nie spadło na tę ścieżkę, którą przechodziłam; przewróciło się na drugą stronę.

To była jedna chwila, kiedy dotarło do mojej świadomości, w jakim niebezpieczeństwie znajdujemy się codziennie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. W sumie to dobrze, że na co dzień nie myślimy o czyhających na nas rabusiach, mordercach, spróchniałych drzewach i doniczkach spadających z balkonów, bo byśmy szybko powariowali. Jednak nawet kiedy sobie uświadamiamy te wszystkie grożące nam tragedie, wypadki i przykrości, jest taki Jeden, który zapewnia nam ochronę.

Wznoszę swe oczy ku górom, *
skąd nadejść ma dla mnie pomoc?
Pomoc moja od Pana, *
który stworzył niebo i ziemię.
On nie pozwoli, by potknęła się twa noga, *
ani się nie zdrzemnie Ten, który ciebie strzeże.
Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie *
Ten, który czuwa nad Izraelem.
Pan ciebie strzeże, †
jest cieniem nad tobą, *
stoi po twojej prawicy.
We dnie nie porazi cię słońce *
ani księżyc wśród nocy.
Pan cię uchroni od zła wszelkiego, *
ochroni twoją duszę.
Pan będzie czuwał †
nad twoim wyjściem i powrotem *
teraz i po wszystkie czasy.

Ps 121

wtorek, 7 września 2010

dwie stopy nad ziemią

U wrocławskich dominikanów w kaplicy św. Józefa stoją konfesjonały. I całymi dniami jest tam kolejka do spowiedzi, bo ojcowie spowiadają od rana do wieczora (teraz, w okresie wakacyjnym, trochę inaczej to wygląda, ale tak czy siak kolejka stoi). Jeden konfesjonał stoi w niszy za zamkniętymi drzwiami. Najczęściej to tam właśnie siada spowiednik, bo to dużo większa wygoda - nie trzeba szeptać, można mówić półgłosem albo nawet głośno, bo przez drzwi niewiele słychać. To istotne, bo w kaplicy św. Józefa oprócz spowiedzi odbywa się całodzienna Adoracja Najświętszego Sakramentu.

Dzisiaj mi się nie udało trafić za drzwi. Mój spowiednik zmuszony był usiąść w innym konfesjonale. Dokładnie naprzeciw Pana Jezusa w monstrancji. Uklękłam na tym klęczniku, tak by było wygodnie. Wskutek tego moje stopy wisiały nad ziemią. W żaden sposób nie mogłam ich postawić na ziemi. Za krótkie mam nogi, cóż zrobić? I klęczałam tak z 10 minut z nogami w powietrzu.

I teraz sobie myślę, że to musi wyglądać z boku strasznie głupio: dorosła kobieta klęczy w jakiejś budce i trzyma nogi nad ziemią. Zwłaszcza jeśli naprzeciw tej budki stoi sobie Pan Jezus. I myślę sobie jeszcze, że chodzi o to, żeby na ten moment zapomnieć, że się ma nogi w powietrzu i pamiętać tylko o tym, że zaraz obok jest właśnie On. Może się uśmiechnie na widok tych dyndających stóp. Ważniejsze, że uśmiechnie się do mojego serca. Z czułością. Z troskliwością.
Twoja troskliwość czyni mnie wielkim.
Ps 18