Piątkowe spotkanie z dość przypadkowymi, zdawałoby się, ludźmi, przy okazji całkiem formalnych interesów finansowych. Atmosfera szacunku, sympatii, dobroci. I nagle jeden z panów zaczyna mówić o Panu Bogu. W taki zupełnie naturalny sposób, jakby nie było możliwości, że nie podejmiemy tematu. Mówi z tak wielkim zaufaniem i czcią, że samemu chce się też zacząć wielbić.
I wczorajsze spotkanie urodzinowe u K., które zaczęłyśmy... nieszporami. Grupa dorosłych ludzi, chętnych do umiarkowanej zabawy, spotkanie wybitnie towarzyskie... i nieszpory. Żeby Pan Bóg też w tym był. Żeby wszystko było na swoim miejscu. Nieszpory tak zupełnie naturalnie celebrowane, że w zasadzie nie da się odmówić im integralności z całym tym spotkaniem.
Po co jest Kościół? Bo w Kościele naprawdę jest lepiej. I łatwiej nam - maluczkim pielgrzymom - iść razem.
luźne zapiski z dziedziny filozofii, teologii, duchowości. z własnych przemyśleń i doświadczeń, ale też z rzeczy usłyszanych, przeczytanych, oglądanych.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieszpory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieszpory. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 marca 2013
środa, 30 stycznia 2013
gdyby
Czytanie z dzisiejszych nieszporów.
Nie każde Jego działanie jest jasne, oczywiste i definiowalne w kategoriach naszego wielkiego, ale jednak ułomnego rozumu. Jego działanie odbywa się w nas, w każdym z nas, w świętych i nieświętych, w mądrych i głupich. Jego działanie przekracza spełnianie naszych próśb. Możemy dostać takie dobra, o jakich nie śmieliśmy marzyć, o jakie nie umieliśmy prosić. I to wszystko za tak niewiele - za chwałę po wszystkie czasy.
To niesamowite, ale naprawdę działa. Kiedy chwalisz Go, więcej widzisz. Kiedy więcej widzisz, to zwykle też i więcej chwalisz. A kiedy więcej chwalisz...
A jakoś mało w nas wielbienia. No dobra. We mnie. Ciągle tylko daj i wybacz na zmianę, aż do obrzydzenia. Gdyby tak umieć Go chwalić. Gdyby tak móc Go chwalić w wieczności.
Bogu, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków. Amen
Ef 3, 20-21
Nie każde Jego działanie jest jasne, oczywiste i definiowalne w kategoriach naszego wielkiego, ale jednak ułomnego rozumu. Jego działanie odbywa się w nas, w każdym z nas, w świętych i nieświętych, w mądrych i głupich. Jego działanie przekracza spełnianie naszych próśb. Możemy dostać takie dobra, o jakich nie śmieliśmy marzyć, o jakie nie umieliśmy prosić. I to wszystko za tak niewiele - za chwałę po wszystkie czasy.
To niesamowite, ale naprawdę działa. Kiedy chwalisz Go, więcej widzisz. Kiedy więcej widzisz, to zwykle też i więcej chwalisz. A kiedy więcej chwalisz...
A jakoś mało w nas wielbienia. No dobra. We mnie. Ciągle tylko daj i wybacz na zmianę, aż do obrzydzenia. Gdyby tak umieć Go chwalić. Gdyby tak móc Go chwalić w wieczności.
piątek, 16 listopada 2012
krok za krokiem
Okazuje się, że naprawianie relacji z drugim człowiekiem jest całkiem możliwe. Jeśli oboje tego chcecie. Wtedy trzeba się zdeklarować do jednego małego dobrego uczynku względem tej relacji: rozmowy telefonicznej, spotkania, listu, czegokolwiek. I potem konsekwentnie to wypełniać, nie raz, nie dwa, ale od jednego razu trzeba przecież zacząć. Nagle się okazuje, że drugi człowiek naprawdę na to czekał i naprawdę chce z Tobą współpracować.
Może tak samo jest z Panem Bogiem? Dobrze się zdeklarować na jedną małą modlitwę w ciągu dnia. Niech to będzie adoracja, Różaniec, nieszpory, Anioł Pański albo cokolwiek innego, małego, krótkiego. I potem, dzień po dniu, powoli, systematycznie, realizować ten jeden drobny zamysł. Może Pan Bóg się ucieszy, że wracasz. Za to Ty ucieszysz się na pewno. Z jednej małej modlitwy wykwitnie kiedyś piękny ogród. Tylko bądź na niej codziennie.
Trudne to, ale jakie piękne!
Może tak samo jest z Panem Bogiem? Dobrze się zdeklarować na jedną małą modlitwę w ciągu dnia. Niech to będzie adoracja, Różaniec, nieszpory, Anioł Pański albo cokolwiek innego, małego, krótkiego. I potem, dzień po dniu, powoli, systematycznie, realizować ten jeden drobny zamysł. Może Pan Bóg się ucieszy, że wracasz. Za to Ty ucieszysz się na pewno. Z jednej małej modlitwy wykwitnie kiedyś piękny ogród. Tylko bądź na niej codziennie.
Trudne to, ale jakie piękne!
środa, 16 lutego 2011
zależenie
Zachwyt Liturgią Godzin trwa mimo zawirowań życiowych na różnych polach.
Z dzisiejszych nieszporów:
Uwielbiam to zdanie z dawien dawna. Przypomina, że cokolwiek się stanie, On zawsze czeka. Coś jakby w związku z drugim wnioskiem z rekolekcji ciszy.
Myślę też, że o ile miłość między dwojgiem ludzi jest oparta na Panu Bogu i na Jego Miłości, o tyle swoje troski mogę powierzyć tej drugiej osobie, bo jej zależy na mnie. Ale do tego potrzeba bardzo mocnego zasadzenia swojego życia i miłości w Panu. Całe życie trzeba nad tym pracować.
A Pan Bóg - tak już, od ręki przyjmie wszystkie troski, które na Niego przerzucę.
Swoją drogą, pojawia mi się tu bardzo plastyczne wyobrażenie wielkiego wora trosk, który wrzucam na grzbiet pokornie stojącego osła. Mam nadzieję, że Pan Bóg się za to nie obrazi, ale słowo przerzućcie na pobudza moją fantazję.
Z dzisiejszych nieszporów:
Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.
1P 5,7
Uwielbiam to zdanie z dawien dawna. Przypomina, że cokolwiek się stanie, On zawsze czeka. Coś jakby w związku z drugim wnioskiem z rekolekcji ciszy.
Myślę też, że o ile miłość między dwojgiem ludzi jest oparta na Panu Bogu i na Jego Miłości, o tyle swoje troski mogę powierzyć tej drugiej osobie, bo jej zależy na mnie. Ale do tego potrzeba bardzo mocnego zasadzenia swojego życia i miłości w Panu. Całe życie trzeba nad tym pracować.
A Pan Bóg - tak już, od ręki przyjmie wszystkie troski, które na Niego przerzucę.
Swoją drogą, pojawia mi się tu bardzo plastyczne wyobrażenie wielkiego wora trosk, który wrzucam na grzbiet pokornie stojącego osła. Mam nadzieję, że Pan Bóg się za to nie obrazi, ale słowo przerzućcie na pobudza moją fantazję.
środa, 24 listopada 2010
opoka mocy mojej
Radości moich przyjaciół są moimi radościami. Ile człowiek ma w życiu radości, jeśli wychodzi z takiego założenia! Ciągle coś, ciągle nie można się nie uśmiechnąć, nie można nie przeżywać wspólnie. Cudowne, jeśli przyjaźń jest przestrzenią dzielenia radości.
Na zdrowy rozum przyjmując powyższe założenie, o ile nie interesuje mnie tylko przyjemność i umilanie sobie życia, to powinnam przyjąć też drugie założenie: bóle moich przyjaciół są także moimi bólami. Dużo gorzej brzmi, prawda? Jest trudniej to przyjąć. Jeszcze trudniej - według tego postępować.
Jest tak, że jeśli się przyjmie oba te założenia i sumiennie się je realizuje jako cele w przyjaźni, to Pan Bóg człowieka nie zostawia samego z przyjmowaniem cudzego bólu. Robi to (tzn. nie zostawia człowieka samego) na wiele różnych sposobów.
Na przykład - mówiąc w psalmie w nieszporach:
Ta notka, oprócz oczywistego skierowania do wszystkich Czytelników, jest dedykowana jednej konkretnej Osobie, która koniecznie powinna wiedzieć, że właśnie dziś w nieszporach mówimy właśnie ten psalm.
Na zdrowy rozum przyjmując powyższe założenie, o ile nie interesuje mnie tylko przyjemność i umilanie sobie życia, to powinnam przyjąć też drugie założenie: bóle moich przyjaciół są także moimi bólami. Dużo gorzej brzmi, prawda? Jest trudniej to przyjąć. Jeszcze trudniej - według tego postępować.
Jest tak, że jeśli się przyjmie oba te założenia i sumiennie się je realizuje jako cele w przyjaźni, to Pan Bóg człowieka nie zostawia samego z przyjmowaniem cudzego bólu. Robi to (tzn. nie zostawia człowieka samego) na wiele różnych sposobów.
Na przykład - mówiąc w psalmie w nieszporach:
Jedynie w Bogu spokój znajduje ma dusza, *
od Niego przychodzi moje zbawienie.
Tylko On jest opoką i zbawieniem moim, *
On moją twierdzą, więc się nie zachwieję.
Jak długo będziecie napadać na człowieka, †
przewracać go wszyscy jak pochyłą ścianę, *
jak mur, który się wali?
Oto usiłują go poniżyć *
i kłamstwem się rozkoszują.
Błogosławią kłamliwymi ustami, *
a przeklinają w sercu.
Jedynie w Bogu szukaj spokoju, duszo moja, *
bo od Niego pochodzi moja nadzieja.
Tylko On jest opoką i zbawieniem moim, *
On moją twierdzą, więc się nie zachwieję.
W Bogu zbawienie moje i chwała, *
Bóg opoką mocy mojej i moją ucieczką.
W każdym czasie Jemu ufaj, narodzie, †
przed Nim wylejcie wasze serca. *
Bóg jest naszą ucieczką!
Synowie ludzcy są tylko tchnieniem, *
synowie mężów kłamliwi.
Unoszą się w górę na wadze, *
bo wszyscy razem są lżejsi niż oddech.
Nie pokładajcie ufności w przemocy †
ani na próżno nie łudźcie się rabunkiem, *
do bogactw, choćby rosły, serc nie przywiązujcie.
Bóg raz powiedział, dwakroć to słyszałem, *
że moc należy do Boga.
I u Ciebie, Panie, jest łaska, *
bo Ty każdemu oddasz według jego czynów.
Psalm 62
Ta notka, oprócz oczywistego skierowania do wszystkich Czytelników, jest dedykowana jednej konkretnej Osobie, która koniecznie powinna wiedzieć, że właśnie dziś w nieszporach mówimy właśnie ten psalm.
niedziela, 21 listopada 2010
Wodzem i Królem
Obchodzimy dziś uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata.

Dzisiejsze czytania (2 Sm 5,1-3; Ps 122,1-2.4-5; Kol 1,12-20; Łk 23,35-43) niosą ze sobą trudną w rzeczywistości treść.
Pierwsze czytanie mówi o wyborze, jakiego dokonał lud Izraela wobec króla Dawida. Do Dawida przyszli przedstawiciele Izraela i najpierw się przed nim ukorzyli, a potem zawarli przymierze i namaścili go na swego króla. Sami przyznali, że robią to ze względu na słowa Pana Boga do Dawida o nim samym: Ty będziesz pasł mój lud, Izraela, i ty będziesz wodzem dla Izraela. Pismo prezentuje w tym fragmencie ściśle ziemski porządek wybierania władcy. Owszem, na skutek słowa Pana, ale jednak to ludzie wybrali Dawida na króla.
Psalm - jeden z moich ulubionych. Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: "Pójdziemy do domu Pana". Nie wiem, na ile trafna jest moja wizja, ale zawsze przy tych słowach wyobrażam sobie sytuację, w której psalmista jest biednym, smutnym, opuszczonym człowiekiem, do którego przychodzą ludzie z zamiarem podniesienia go na duchu - i stawiają go przed faktem: pójdziemy do domu Pana. I sama ta zapowiedź jest dla psalmisty źródłem radości - opadają z niego troski i zgnębienie. Wizja plastyczna, ale czy teologicznie poprawna - nie gwarantuję. Myślę, że w kontekście dzisiejszej uroczystości większe znaczenie mają jednak słowa o tronach domu Dawida. O co chodzi? O dziedziczenie władzy i powiązanych z nią przymiotów. Także o to, że - przenosząc ten psalm w płaszczyznę interpretacji chrześcijańskiej - w Świątyni, w domu Pana, jest miejsce Chrystusa - Króla.
Fragment Listu do Kolosan regularnie przewija się w Liturgii Godzin. Wskazuje na niebywałą godność Syna Bożego. On jest obrazem Boga niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała, to jest Kościoła. Jak nieskończenie wielki jest Chrystus, skoro jest ponad Tronami, Zwierzchnościami, Władzami, ponad wszelkim stworzeniem! I, co równie ważne, Jego wielkość nie pochodzi z dziedziczenia tronu Dawida - Zechciał bowiem Bóg, by w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego i dla Niego znów pojednać wszystko ze sobą. To Bóg Ojciec przez istotową jedność z Synem zapewnił Mu godność królewską. (Bardziej po ludzku: Jezus jest Królem, bo jest jedno z Ojcem, który Sam jest Królem).
I wreszcie Ewangelia. Wydawać się może dziwne, że kiedy mówimy o Jezusie Chrystusie jako Królu Wszechświata, zamiast obrazu wielkiego tryumfu Kościół podaje nam obraz pohańbienia Chrystusa. W kontekście pierwszego czytania jest to bardzo wymowne: napis To jest król żydowski dobitnie świadczy o sposobie, w jaki Żydzi i Rzymianie pojmowali słowa Chrystusa o Jego królowaniu. Żadnego porządku boskiego - sam się nazywasz królem w znaczeniu ziemskim, politycznym. Toż to uzurpator! Popatrz na historię, na swojego przodka, Dawida - on nie uzurpował sobie władzy nad Izraelem, Izrael sam do niego przyszedł i o to prosił. Kto Ciebie prosił o królowanie? Jednak przeznaczenie tego właśnie fragmentu na uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata odbieram także jako ważną naukę dla wszystkich katolików, dotyczącą krzyża Chrystusa. Przeglądając w nocy katolickie fora internetowe (patrz poprzednia notka) trafiłam na wątek, który mnie cokolwiek zaniepokoił. Trzeba jasno powiedzieć: Jezus Chrystus jest Królem i Zbawcą w jednym, a bez krzyża to drugie by się nie dokonało. Zbawienie jest udziałem tych, którzy na tego sponiewieranego, umęczonego, dramatycznie ludzkiego Chrystusa patrzą w porządku nie tylko ludzkim, ale i Boskim. Stąd Jezus mówi do dobrego łotra: aprawdę powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.
A na temat samej uroczystości, którą dziś obchodzimy, polecam poczytać tutaj :)
Dzisiejsze czytania (2 Sm 5,1-3; Ps 122,1-2.4-5; Kol 1,12-20; Łk 23,35-43) niosą ze sobą trudną w rzeczywistości treść.
Pierwsze czytanie mówi o wyborze, jakiego dokonał lud Izraela wobec króla Dawida. Do Dawida przyszli przedstawiciele Izraela i najpierw się przed nim ukorzyli, a potem zawarli przymierze i namaścili go na swego króla. Sami przyznali, że robią to ze względu na słowa Pana Boga do Dawida o nim samym: Ty będziesz pasł mój lud, Izraela, i ty będziesz wodzem dla Izraela. Pismo prezentuje w tym fragmencie ściśle ziemski porządek wybierania władcy. Owszem, na skutek słowa Pana, ale jednak to ludzie wybrali Dawida na króla.
Psalm - jeden z moich ulubionych. Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano: "Pójdziemy do domu Pana". Nie wiem, na ile trafna jest moja wizja, ale zawsze przy tych słowach wyobrażam sobie sytuację, w której psalmista jest biednym, smutnym, opuszczonym człowiekiem, do którego przychodzą ludzie z zamiarem podniesienia go na duchu - i stawiają go przed faktem: pójdziemy do domu Pana. I sama ta zapowiedź jest dla psalmisty źródłem radości - opadają z niego troski i zgnębienie. Wizja plastyczna, ale czy teologicznie poprawna - nie gwarantuję. Myślę, że w kontekście dzisiejszej uroczystości większe znaczenie mają jednak słowa o tronach domu Dawida. O co chodzi? O dziedziczenie władzy i powiązanych z nią przymiotów. Także o to, że - przenosząc ten psalm w płaszczyznę interpretacji chrześcijańskiej - w Świątyni, w domu Pana, jest miejsce Chrystusa - Króla.
Fragment Listu do Kolosan regularnie przewija się w Liturgii Godzin. Wskazuje na niebywałą godność Syna Bożego. On jest obrazem Boga niewidzialnego, Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała, to jest Kościoła. Jak nieskończenie wielki jest Chrystus, skoro jest ponad Tronami, Zwierzchnościami, Władzami, ponad wszelkim stworzeniem! I, co równie ważne, Jego wielkość nie pochodzi z dziedziczenia tronu Dawida - Zechciał bowiem Bóg, by w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego i dla Niego znów pojednać wszystko ze sobą. To Bóg Ojciec przez istotową jedność z Synem zapewnił Mu godność królewską. (Bardziej po ludzku: Jezus jest Królem, bo jest jedno z Ojcem, który Sam jest Królem).
I wreszcie Ewangelia. Wydawać się może dziwne, że kiedy mówimy o Jezusie Chrystusie jako Królu Wszechświata, zamiast obrazu wielkiego tryumfu Kościół podaje nam obraz pohańbienia Chrystusa. W kontekście pierwszego czytania jest to bardzo wymowne: napis To jest król żydowski dobitnie świadczy o sposobie, w jaki Żydzi i Rzymianie pojmowali słowa Chrystusa o Jego królowaniu. Żadnego porządku boskiego - sam się nazywasz królem w znaczeniu ziemskim, politycznym. Toż to uzurpator! Popatrz na historię, na swojego przodka, Dawida - on nie uzurpował sobie władzy nad Izraelem, Izrael sam do niego przyszedł i o to prosił. Kto Ciebie prosił o królowanie? Jednak przeznaczenie tego właśnie fragmentu na uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata odbieram także jako ważną naukę dla wszystkich katolików, dotyczącą krzyża Chrystusa. Przeglądając w nocy katolickie fora internetowe (patrz poprzednia notka) trafiłam na wątek, który mnie cokolwiek zaniepokoił. Trzeba jasno powiedzieć: Jezus Chrystus jest Królem i Zbawcą w jednym, a bez krzyża to drugie by się nie dokonało. Zbawienie jest udziałem tych, którzy na tego sponiewieranego, umęczonego, dramatycznie ludzkiego Chrystusa patrzą w porządku nie tylko ludzkim, ale i Boskim. Stąd Jezus mówi do dobrego łotra: aprawdę powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.
A na temat samej uroczystości, którą dziś obchodzimy, polecam poczytać tutaj :)
sobota, 30 października 2010
szkoła wiary
Szkoła wiary. Ta prawdziwa. Szkoła wiary bezwarunkowej, odważnej, nieugiętej. Pierwsze testy zdane. Przede mną jeszcze dwa egzaminy i kilka kolokwiów.
I cisza, jakby wszyscy bali się zauważyć. Albo spisali mnie na straty. Dobrze więc. Rachunek zysków i strat będzie wystawiony za jakiś czas.
Próba dobrej rady: czasem trzeba się dostosować, więc możesz przeżegnać się w duchu i nic nikomu nie pokazywać. Rada była dobra o tyle, że podziałała na mnie jak wstrząs elektryczny. NIE. Właśnie tak nie można. Trzeba pozwolić Panu Bogu działać. Wśród najbliższych i najdalszych, w porę i nie w porę. Jeśli czasem trzeba, żeby działał przeze mnie - posługując się mną - to trzeba. Możliwe, że jeśli JA nie dam im świadectwa, to nie zrobi tego nikt inny. Jestem narzędziem w rękach Pana Boga, tak jak to mówiły kochana Mała Tereska i Matka Teresa z Kalkuty.
Jutro Pan Bóg zadziała przeze mnie w ogromnej porcji pierogów ruskich, które będę robić dla całej rodziny. Mówię serio. Pierogi od katola są tak samo dobre, jak od kogokolwiek innego. W przypadku moich pierogów śmiem twierdzić, że nawet lepsze.
To zaś, co dzisiaj oddala od Ciebie,
Niech spłonie w ogniu miłości.
z Hymnu ostatnich nieszporów
I cisza, jakby wszyscy bali się zauważyć. Albo spisali mnie na straty. Dobrze więc. Rachunek zysków i strat będzie wystawiony za jakiś czas.
Próba dobrej rady: czasem trzeba się dostosować, więc możesz przeżegnać się w duchu i nic nikomu nie pokazywać. Rada była dobra o tyle, że podziałała na mnie jak wstrząs elektryczny. NIE. Właśnie tak nie można. Trzeba pozwolić Panu Bogu działać. Wśród najbliższych i najdalszych, w porę i nie w porę. Jeśli czasem trzeba, żeby działał przeze mnie - posługując się mną - to trzeba. Możliwe, że jeśli JA nie dam im świadectwa, to nie zrobi tego nikt inny. Jestem narzędziem w rękach Pana Boga, tak jak to mówiły kochana Mała Tereska i Matka Teresa z Kalkuty.
Jutro Pan Bóg zadziała przeze mnie w ogromnej porcji pierogów ruskich, które będę robić dla całej rodziny. Mówię serio. Pierogi od katola są tak samo dobre, jak od kogokolwiek innego. W przypadku moich pierogów śmiem twierdzić, że nawet lepsze.
To zaś, co dzisiaj oddala od Ciebie,
Niech spłonie w ogniu miłości.
z Hymnu ostatnich nieszporów
środa, 20 października 2010
czuj czuj
Myślę sobie tak: jutro idę do spowiedzi i co w związku z tym? W związku z tym znowu teksty Liturgii Słowa i Liturgii Godzin mówią specjalnie do mnie.
Najpierw w Ewangelii (Łk 12,39-48): Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. Wiem, czego Bóg ode mnie oczekuje. Że zawiodłam? Więc trzeba to naprawić przed Jego przyjściem. Nie, nie zamiatać pod dywan. Wymieść ze wszystkich kątów i wyrzucić. Sam fakt, że wiem, co mam robić, jest darem. Za ten dar trzeba się odwdzięczyć, odpowiednio go wykorzystując.
Potem w nieszporach - Psalm 27: W namiocie swoim mnie ukryje w chwili nieszczęścia, schowa w głębi przybytku (...). Tą chwilą nieszczęścia jest grzech, który łapie duszę i nie chce jej Bogu oddać. W tej chwili nieszczęścia Bóg mnie przygarnie. Przygarnia ciągle. Chowa w głębi przybytku, w najświętszym ze świętych miejsc (przybytek był miejscem w Świątyni Jerozolimskiej, w którym przebywał Bóg, w którym trzymano Arkę Przymierza, do którego najwyższy kapłan miał wstęp tylko w wyjątkowych okolicznościach). Tam właśnie mnie Pan będzie trzymał, żeby grzech nie panował nade mną. Tylko trzeba najpierw stanąć u Jego bram. On po mnie wyjdzie do tych bram, poprowadzi dalej. Tylko czekać trzeba przy bramie.
Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz nadejdzie.
Najpierw w Ewangelii (Łk 12,39-48): Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. Wiem, czego Bóg ode mnie oczekuje. Że zawiodłam? Więc trzeba to naprawić przed Jego przyjściem. Nie, nie zamiatać pod dywan. Wymieść ze wszystkich kątów i wyrzucić. Sam fakt, że wiem, co mam robić, jest darem. Za ten dar trzeba się odwdzięczyć, odpowiednio go wykorzystując.
Potem w nieszporach - Psalm 27: W namiocie swoim mnie ukryje w chwili nieszczęścia, schowa w głębi przybytku (...). Tą chwilą nieszczęścia jest grzech, który łapie duszę i nie chce jej Bogu oddać. W tej chwili nieszczęścia Bóg mnie przygarnie. Przygarnia ciągle. Chowa w głębi przybytku, w najświętszym ze świętych miejsc (przybytek był miejscem w Świątyni Jerozolimskiej, w którym przebywał Bóg, w którym trzymano Arkę Przymierza, do którego najwyższy kapłan miał wstęp tylko w wyjątkowych okolicznościach). Tam właśnie mnie Pan będzie trzymał, żeby grzech nie panował nade mną. Tylko trzeba najpierw stanąć u Jego bram. On po mnie wyjdzie do tych bram, poprowadzi dalej. Tylko czekać trzeba przy bramie.
Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz nadejdzie.
środa, 13 października 2010
więcej
Nic nie poradzę na to, że Liturgia Godzin jest tak wspaniałą sprawą. I że naprawdę ciężko się nią nie zachwycać. Nawet wtedy, kiedy wszystko się zwraca przeciw jakiemukolwiek zachwytowi. A może właśnie szczególnie wtedy...
Dzisiejsze nieszpory i Psalm 139. Przytoczę urywki, które zachwyciły mnie tym razem:
Jakim robaczkiem jestem wobec Jego majestatu. I jak bardzo mogę Mu zaufać. W gruncie rzeczy nie ma się czego bać, nie ma się czego wstydzić, bo On wie wszystko. Wszystko i jeszcze więcej. I wie to w taki sposób, że przez tę Jego wiedzę wcale nie chce się od Niego uciekać, ale właśnie jeszcze się tęskni za Jego obecnością.
Dzisiejsze nieszpory i Psalm 139. Przytoczę urywki, które zachwyciły mnie tym razem:
Z daleka spostrzegasz moje myśli (...).
Ty ze wszystkich stron mnie ogarniasz
i kładziesz na mnie swą rękę.
Gdzie ucieknę przed duchem Twoim?
(...) gdybym zamieszkał na krańcach morza,
tam również będzie mnie wiodła Twa ręka
i podtrzyma mnie Twoja prawica.
Jeśli powiem: "Niech więc mnie ciemność zasłoni
i noc mnie otoczy jak światło",
to nawet mrok nie będzie dla Ciebie ciemny (...).
Nie byłem dla Ciebie tajemnicą,
kiedy w ukryciu nabierałem kształtów,
utkany we wnętrzu ziemi.
Przeniknij mnie, Boże, i poznaj moje serce,
doświadcz mnie i poznaj moje myśli.
I zobacz, czy idę drogą nieprawą,
a prowadź mnie drogą odwieczną.
Jakim robaczkiem jestem wobec Jego majestatu. I jak bardzo mogę Mu zaufać. W gruncie rzeczy nie ma się czego bać, nie ma się czego wstydzić, bo On wie wszystko. Wszystko i jeszcze więcej. I wie to w taki sposób, że przez tę Jego wiedzę wcale nie chce się od Niego uciekać, ale właśnie jeszcze się tęskni za Jego obecnością.
sobota, 18 września 2010
chwała i cześć
Zachwyt Liturgią Godzin bynajmniej nie maleje. Co tym razem?
I Nieszpory niedzieli I tygodnia, pieśń z Listu św. Pawła do Filipian (2,6-11), kończąca się słowami:
Każdy psalm i każda pieśń kończy się wersetem Chwała Ojcu (chyba że podano inaczej :)), a jednak tu nabiera to jakiegoś szczególnego znaczenia. Że... tę chwałę można i trzeba oddać Bogu natychmiast.
I Nieszpory niedzieli I tygodnia, pieśń z Listu św. Pawła do Filipian (2,6-11), kończąca się słowami:
I aby wszelki język wyznał,
że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,
jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen
Każdy psalm i każda pieśń kończy się wersetem Chwała Ojcu (chyba że podano inaczej :)), a jednak tu nabiera to jakiegoś szczególnego znaczenia. Że... tę chwałę można i trzeba oddać Bogu natychmiast.
czwartek, 19 sierpnia 2010
troska
Nieustający zachwyt Liturgią Godzin.
Z dzisiejszych nieszporów:
Panie, czym jest człowiek, że troszczysz się o niego,
czym syn człowieczy, że Ty o nim myślisz?
Ps 144
Z dzisiejszych nieszporów:
Panie, czym jest człowiek, że troszczysz się o niego,
czym syn człowieczy, że Ty o nim myślisz?
Ps 144
Subskrybuj:
Posty (Atom)