Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gość Niedzielny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gość Niedzielny. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lutego 2012

powiew nowości

W związku z zatwierdzeniem przez Stolicę Apostolską (po wielu latach badań) Statutu Drogi Neokatechumenalnej zastanawiam się intensywnie nad tym dziełem.

W czasach odpowiedzialności za Szkołę Odnowy Wiary (czyt. w zeszłym roku) kilkukrotnie przyszło mi się zetknąć z tym tematem. W kategorii liturgii prezentowałam (-łyśmy) neokatechumenat jako przykład wydziwiania i samowolki. I rzeczywiście w pewnym sensie tak jest. Nawet obecne zatwierdzenie niektórych elementów celebracji nie oznacza, że całość poczynań Drogi jest w porządku.

Z drugiej jednak strony, moje stanowisko od jakiegoś czasu zbliża się do zdania Marcina Jakimowicza. Nie podoba mi się nagonka tradycjonalistów na neonów, ciągłe obrzucanie ich błotem. Czasem sobie myślę, że przy całej słabości strony liturgicznej, Droga robi dużo więcej dobrego dla Kościoła powszechnego niż ci wszyscy krytycy posoborowia. A ostatecznie po owocach ich poznacie, jak to pisze pan Jakimowicz.

Może rzeczywiście, zamiast się frustrować, jak to płytko różne ruchy traktują chrześcijaństwo, warto dostrzec, że, podobnie jak nauka pływania wcale nie zaczyna się od nurkowania, ale od utrzymywania się na wodzie, tak też wygląda rozwój duchowy. Nie wejdzie głębiej ten, kto nie czuje się pewnie na powierzchni.

sobota, 4 września 2010

mija góry, łąki, lasy, by Komunii stał się cud

Z moją niezawodną współodpowiedzialną byłam dziś na mszy. Wśród wielu rzeczy wzbudzających w nas uśmiech, a nawet - o zgrozo! - śmiech, miejsce pierwsze zajął ksiądz koncelebrans, który śpiewał psalm. Przypomniał mi się komentarz z Gościa Niedzielnego, o śpiewaniu. W sam raz tenże komentarz pasował do dzisiejszej sytuacji.

Miejsce drugie zajęła pani, która biegła do komunii chyba z samego końca kościoła (a wrocławski kościół dominikanów długi jest), pech chciał, że na sam koniec. Ojciec czekał na nią jedną, a pani tak się zestresowała, że przez nią się przedłuża, że najpierw drobiła tymi bucikami na obcasikach, ile wlazło, a potem zaczęła najzwyczajniej w świecie biec... Ach, ten pęd do Komunii z Panem...

Z powyższego wynika, że wizyta w kościele w pierwszą sobotę miesiąca, na mszy maryjnej, wcale nie musi być taka zła. Ot co!

wtorek, 27 lipca 2010

czasu nam trzeba

Na miłe zakończenie dnia przeglądałam sobie internetowe wydanie "Gościa Niedzielnego" i znalazłam krótki atykuł o modlitwie. Ujął mnie prostotą i bezpośredniością.



Jedno zdanie, które mnie poruszyło:
Bóg ofiaruje wieczność, gdy ofiaruję Mu czas.

niedziela, 25 lipca 2010

spacerujmy!

W ostatnim "Gościu Niedzielnym" trafiłam (za przyczyną mojej współodpowiedzialnej z duszpasterstwa) na artykuł, w którym opisana jest łódzka inicjatywa modlitwy-błogosławieństwa za miasto i jego mieszkańców. Chodzą sobie tacy niepozorni, nie wyróżniający się z tłumu ludzie z różańcami lub koronkami i modlą się. Za to, co widzą - za nowe inwestycje, za konkretnych ludzi, za jakieś grupy, za wszystko, co widzą. Polecam ten artykuł, bardzo ciekawy.

Idea ta bardzo nam się spodobała. Na tyle, że po krótkich konsultacjach postanowiłyśmy spróbować stworzyć coś podobnego we Wrocławiu. Oczywiście najpierw musimy wybadać, czy w ogóle będą ludzie, którzy się podejmą tego zadania. Tak czy siak, nie zaszkodzi się skontaktować z osobą, która koordynuje tę akcję w Łodzi, żeby dopytać o szczegóły. Właśnie to uczyniłam i zobaczymy, jakie będą efekty.

Jedynym, co mnie początkowo odstraszyło, był fakt, że w Łodzi zajmuje się tym wspólnota charyzmatyczna. Mam do nich ograniczone zaufanie. Ale, biorąc pod uwagę, że podczas tych spacerów modlą się Różańcem i Koronką do Bożego Miłosierdzia... chyba nie jest to inicjatywa przeznaczona tylko dla charyzmatyków.