Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jutrznia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jutrznia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 listopada 2010

blisko, coraz bliżej

Niepohamowany zachwyt Liturgią Godzin, znowu.
Będziemy dziękować Panu Bogu naszemu, który doświadcza nas, tak jak naszych przodków. Przypomnijcie sobie to wszystko, co On uczynił z Abrahamem, i jak doświadczył Izaaka, i co spotkało Jakuba. Jak bowiem ich poddał Bóg próbie ogniowej, by doświadczyć ich serca, tak i na nas nie zesłał kary, lecz raczej dla przestrogi karci tych, którzy zbliżają się do Niego.
(Jdt 8,25-26a.27)


Ileż tu nadziei! Tych, którzy zbliżają się do Niego. Więc się zbliżamy! Może powoli, może niezdarnie, może boleśnie, ale się zbliżamy! A On nas upomina - pewnie po to, byśmy nie próbowali tego robić za szybko, zbyt gwałtownie, żebyśmy nie przypisywali sobie chwały z tego powodu. Chwała już na nas czeka, ale najpierw musimy się zbliżyć aż do zjednoczenia. Jeszcze trochę czasu i pracy przed nami. Ale - ważna rzecz - zbliżamy się!

poniedziałek, 1 listopada 2010

w niebie dzisiaj wszyscy Święci mają bal

Uroczystość Wszystkich Świętych.

W dzisiejszej jutrzni prośby, które pięknie i trafnie wyrażają rolę świętych w Kościele i sens zawierania z nimi bliższej znajomości:

Z radością błagajmy Boga, który jest koroną wszystkich Świętych:
Przez przyczynę Świętych wybaw nas, Panie.

Boże, źródło świętości, Ty w swoich Świętych objawiłeś wielorakie cuda swojej łaski,
- daj, abyśmy wysławiali w nich Twoją wielkość.

Wszechmogący, wieczny Boże, Ty ukazałeś nam w Świętych odbicie świętości Twojego Syna,
- spraw, abyśmy przy ich pomocy skuteczniej doszli do zjednoczenia z Chrystusem.

Królu niebios, Ty przez wiernych naśladowców Chrystusa budzisz w nas pragnienie niebieskiej ojczyzny,
- spraw, abyśmy dzięki nim poznali drogę, która tam prowadzi.

Boże, Ty przez eucharystyczną Ofiarę Twojego Syna ściślej nas jednoczysz z mieszkańcami nieba,
- daj, abyśmy za przykładem Świętych, których czcimy, wytrwale dążyli do świętości.


Chciałabym być święta. I to najlepiej jak najszybciej. Żeby już się cieszyć tym, co Bóg przygotował dla mnie w niebie. Myślę, że dzisiejszy dzień jest właśnie tym, w którym to pragnienie mogę oddać Bogu i jeszcze silniej prosić Go - za pośrednictwem Jego Świętych - o spełnienie tego marzenia.

Na wczorajszej Mszy świętej ksiądz upominał dzieciaki, żeby się nie pomyliły i nie życzyły tym razem nikomu "Wesołych świąt", bo to nie te święta. Jak to: nie te? Przecież dzisiejszy dzień jest jednym z najradośniejszych dni w kalendarzu liturgicznym! Obrósł w ponurość i nostalgię tylko z uwagi na obyczaje, uczucia, które są dobre tylko o tyle, o ile prowadzą do czegoś dobrego. Zacieranie sensu dnia Wszystkich Świętych z pewnością dobre nie jest.

Właśnie dlatego chciałabym, żeby na moim pogrzebie ksiądz miał biały ornat. Żeby się wszyscy radowali, że mogę już oglądać Pana twarzą w Twarz. (Oby tak było w rzeczywistości!) W tym kontekście wspaniale brzmi dzisiejszy fragment Pierwszego Listu św. Jana (3,2): Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Oby jak najszybciej, aby jak najskuteczniej!

środa, 22 września 2010

proszę

Znowu się zachwycam. Liturgią Godzin. Z czytania dzisiejszej jutrzni:
W każdej chwili uwielbiaj Pana Boga i proś Go, aby drogi twoje były proste i aby doszły do skutku wszystkie twoje zamiary i pragnienia.
Tb 4, 19

Szczególnie to ważne teraz, kiedy spotkamy się w Krosinku na wyjeździe odpowiedzialnych. Uwielbianie Pana Boga będzie szczególnie trudne w chwilach zażartych dyskusji, a jestem pewna, że takich będzie wiele. A jednak - w każdej chwili. Proszenie z kolei będzie teraz jeszcze łatwiejsze niż zwykle. Ale znów - w każdej chwili. Dobrze więc.

Proszę o modlitwę za Ojca Marcina, naszego duszpasterza, za Szefów i za Odpowiedzialnych DOMINIKA. Teraz szczególnie nam się to przyda.

poniedziałek, 13 września 2010

chwała zwycięskiego Boga

Ciągły zachwyt Liturgią Godzin. W dzisiejszej jutrzni:
Teraz jak rodząca zakrzyknę,
będę dyszał gniewem, aż tchu mi zabraknie.
Wypalę góry i pagórki,
sprawię, że wyschnie cała ich zieleń,
Rzeki w stawy przemienię
i osuszę jeziora.
Uczynię, że niewidomi pójdą po nieznanej drodze,
powiodę ich ścieżkami, których nie znają;
W światło zamienię ich ciemności,
a miejsca wyboiste w równinę.

(Iz 42, 14-16)

Bóg okaże Swoją potęgę, będzie groźny, wszystkim krew się zetnie w żyłach ze strachu. Ale nie wystarczą do tego cuda w przyrodzie; potrzebny jest jeszcze cud wśród ludzi, w człowieku. Przyrodę można sobie wytłumaczyć, a człowieka... tylko o tyle, o ile jest częścią tej przyrody. Problem zaczyna się tam, gdzie człowiek przekracza przyrodę i staje się czymś więcej niż tylko skupieniem komórek.

czwartek, 2 września 2010

głosy radości z ocalenia

Nieustanny zachwyt Liturgią Godzin, a w niej...

Psalm 80 z dzisiejszej jutrzni:
Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.

(za brewiarzem)

Zastanowiło mnie, czy aby to błaganie nie jest takim pustosłowiem? Nieraz Żydzi zawiedli Pana Boga, nieraz złamali przymierze. Podobnie i my, nowy naród wybrany, mimo tak wielkich dobrodziejstw, jakich na co dzień doświadczamy, zawodzimy. A jak już zawiedziemy, to pięknie prosimy, składamy pobożnie rączki i na klęczkach błagamy o to, by się Bóg od nas nie odwracał. Gdyby tylko to! Ale jeszcze obiecujemy absolutną, wielowymiarową poprawę, że odtąd wszystko będzie dobrze, lepiej, najlepiej, prawie tak, jak chciał Konstanty Lewin z "Anny Kareniny"! Daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili!

Te słowa wyrażają jednak coś bardzo ważnego. Nie chodzi o to, że Pan Bóg musi zasłużyć na to, byśmy Go chwalili. Chodzi o pewną intuicję, o uznanie, że bez nowego życia, danego od Pana i tylko od Niego, nie można Go chwalić. Daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili - bo jesteś tak wielki, Panie, że możesz nam to życie dać, że możesz sprawić, aby z naszych ust, zamiast lamentu, wychodziły pieśni radości i chwały!

czwartek, 22 lipca 2010

Bóg nadzieją swojego ludu

Chodzi za mną przez cały wieczór fragment psalmu:

Do mnie należy Gilead i ziemia Manassesa,
Efraim jest szyszakiem mej głowy,
Juda berłem moim.


Chodzenie to stało się wreszcie tak uporczywe, że sprawdziłam, co to za psalm. Psalm 108, z wczorajszej jutrzni (to znaczy ze środy IV tygodnia).

Psalm ten nosi tytuł (?) "Bóg nadzieją swojego ludu", a zaczyna się od słów:

Gotowe jest serce moje, Boże,
gotowe jest serce moje,
zaśpiewam psalm i zagram.
Zbudź się, duszo moja,
zbudź się, harfo i cytro,
a ja obudzę jutrzenkę.


I teraz już nie wiem, czy to przez przypadek tamten fragment chodził mi uporczywie po głowie. Zdążyłam zauważyć, że Pan Bóg potrafi podsunąć najlepsze rozwiązania poprzez Swoje Słowo, zapisane przed wiekami, a ciągle żywe. Przypuszczam, że to nie tylko moje doświadczenie. Trzeba więc pomyśleć, co ma znaczyć ten psalm w tej chwili. Wykluczam opcję śpiewania psalmu, bo obowiązuje już cisza nocna :)